Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
6 postów 3 komentarze

Ekoblog Adama Janickiego

Adam Janicki - Ekoblog dra Adama Janickiego to miejsce, w którym poruszane będą tematy związane z ochroną środowiska, oczyszczaniem środowiska, rekultywacją, recyklingiem czy odnawialnymi źródłami energii. Nie zabraknie tu też tekstów odnoszących się do b

Podatki: Historia pewnej znajomości

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Podatki to słowo, które ma negatywne znaczenie bez względu na język, którym się posługujemy. Czy są słuszne i potrzebne? Jakie budzą emocje? Kiedy są zbyt wysokie? Jak znaleźć złoty środek?

Podatki - z czym to się je?

 
Żyjemy w cywilizowanym kraju, który stara się równać do Zachodu. W Polsce występuje bardzo dużo, różnego typu podatków. Tak de facto podatki płacimy od wszystkiego, niezależnie czy są to opłaty za media, usługi czy korzystanie z dróg, które i tak powstały… z naszych pieniędzy. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby udało się znaleźć złoty środek, a więc taki stosunek wysokości podatku do zarobków pracownika, który by pozwalał mu swobodnie żyć. Najbardziej kontrowersyjnym podatkiem, który bulwersuje społeczność jest bez wątpienia podatek dochodowy. Nie przypadkowo Janusz Korwin Mikke nazwał go „podatkiem karzącym za pracę”. Jest w tym wiele prawdy. Podatek dochodowy w wysokości 18 lub 19% (liniowy) w połączeniu z najniższą w Europie kwotą wolną od podatku, na poziomie nieco ponad 750€, stanowi potężny instrument w rękach rządzących - tych samych, których kwota wolna od podatku jest tylko 10 razy wyższa niż zwykłego "Kowalskiego" (czyt. to jest właśnie równość obywateli wobec prawa według Konstytucji). Podatek dochodowy jest nieefektywny, co potwierdzają liczne raporty. Ostatnio miałem przyjemność oglądać program, w którym prowadzący zadawał pytania przechodniom. Ku mojemu zaskoczeniu, okazuje się, że znaczący ogół pracowników etatowych, w ogóle nie wie, że płaci podatek dochodowy. Oczywiście należy tutaj sprostować: podatek dochodowy płaci za pracownika pracodawca w myśl art. 8 ordynacji podatkowej.
 

Patologia podatków



Żeby było śmieszniej, w tym samym programie ludzie nie byli w stanie precyzyjnie udzielić odpowiedzi na pytanie, jakie podatki odbijane są nam z pensji. Zaliczyć możemy do nich przecież nie tylko dochodowy, ale także składki na ubezpieczenie zdrowotne, które stanowią bardzo duży procent całości naszego wynagrodzenia (składki też powinniśmy traktować jako formę podatku). W dodatku, składki te co roku rosną i to dość mocno. W 2007 roku prowadzący działalność odprowadzał do ZUS 764 zł - obecnie, 10 lat później ta kwota wynosi już blisko 1200 zł. Patologia tego wszystkiego nie polega jednak na wysokości składek. Gorsze jest to, że osoby zarabiające stosunkowo niewielkie pieniądze, płacą takie same składki jak ludzie obracający często milionami. Oznaczać, to może, że prowadząc działalność i zarabiając niewielkie pieniądze, możemy zarobić na… ZUS. Inną sprawą jest to, że wysokość późniejszej emerytury ma się nijak do wysokości składek. No bo jak wytłumaczyć to, że przez 40 lat pracy płacimy na etacie czy jako przedsiębiorca kwotę x z tendencją zwyżkową, a przez 10 lat na emeryturze otrzymamy mniej więcej kwotę x którą wpłacamy? (o ile w ogóle otrzymamy jakieś?). Gdzie ulatniają się te pieniądze? Wydaje się na chłopski rozum, że wysokość składek do ZUS powinna być progresywna i zależeć od wielkości osiąganego dochodu. Najbardziej w tym wszystkim zastanawiający jest fakt, jak instytucja, która pobiera tak wysokie świadczenia od obywateli może mieć problemy finansowe? Kalkulacje są przecież proste, więcej ludzi pracuje od tych, którzy są na emeryturze. Odkładają oni zdecydowanie więcej pieniędzy i przez dłuższy okres czasu niż będą otrzymywać świadczeń emerytalnych? Jak rozwiązać to równanie? To pytanie retoryczne.
 

Lady Godiva

Co może naród, zwany suwerenem? Jak się okazuje nie wiele. Pomimo wniosków klubów poselskich, obietnic prezydenta o podniesieniu kwoty wolnej od podatku od 10 lat nie zmienia się absolutnie nic. Polacy dalej są niewolnikami własnego systemu. Kto stanie po stronie obywateli? Przypomnieć tutaj możemy postać mitycznej wręcz Lady Godivy, która żyła w VI w. Godiva była żoną hrabiego Mercji i Lorda Coventry Leofrica III. Legenda głosi, że wstawiła się za ludem do swojego męża by złagodził wysokie daniny podatkowe dla mieszczan. Leofric III postawił jej warunek, że jeżeli przejedzie nago przez całe miasto na koniu to obniży podatki.Lady Godiva podjęła rękawice, ale wcześniej uprzedziła ludność, aby pozostała w domach na czas przejazdu. Pewien krawiec, nazwany później Tomaszem Podglądaczem, nie mógł powstrzymać się i postanowił spojrzeć na nagą żonę hrabiego przez co stracił wzrok. Mąż dotrzymał warunków i obniżył podatki. Czy w polskiej polityce, a konkretnie w obozie rządzącym znajdzie się ktoś taki jak Lady Godiva? A może śruba zostanie dokręcona jeszcze mocniej?

Źródło zdjęcia: Twoja-Sztuka.pl

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031