Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
7 postów 4 komentarze

Ekoblog Adama Janickiego

Adam Janicki - Ekoblog dra Adama Janickiego to miejsce, w którym poruszane będą tematy związane z ochroną środowiska, oczyszczaniem środowiska, rekultywacją, recyklingiem czy odnawialnymi źródłami energii. Nie zabraknie tu też tekstów odnoszących się do b

Dlaczego warto pić świeżo wyciskane soki?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tekst o świeżych sokach - bez podtekstów politycznych. Czasami człowieka nachodzą pewne myśli, którymi chce się później podzielić.

Jeśli chodzi o picie soków wyciskanych ze świeżych owoców, to trudno o argumenty przeciwne dotyczące ich spożywaniu. Są bogactwem witamin i naturalności. Soki sprzedawane w sklepach, a zwłaszcza napoje są pełne konserwantów, a ilość owoców (lub warzyw) w ich składzie jest znacznie mniejszy. Dzięki świeżym sokom jesteśmy zdrowsi i mamy więcej energii. Co jeszcze dobrego przynosi nam picie świeżo wyciskane soki?
Oczywiście nie należy spożywać wszystkich owoców i warzyw tylko w formie soków. Czasami potrzebne są naszemu organizmowi inne minerały i związki w nich zawarte, np. błonnik. Ale utrzymanie w swojej diecie co najmniej szklanki świeżego soku dziennie na pewno wzmocni organizm i poprawi jakość życia. Dlaczego jeszcze warto pić świeże soki?

POMAGA W TRAWIENIU

Przez złe nawyki żywieniowe wielu ludzi ma problemy z trawieniem i przyswajaniem potraw, które mają dużo składników odżywczych. Wypicie świeżego soku powoduje uwolnienie wszystkich zamkniętych wewnątrz włókien błonnika witamin, minerałów i wielu innych składników odżywczych. Efekt? Lepsze trawienie i przyswajanie właściwych związków!

 

POMAGA W ODCHUDZANIU


Każdy baton czy ciastko zastąpić świeżym sokiem i bum! Mniejsza waga jak się patrzy. Jeśli organizm jest lepiej odżywiony, automatycznie tracimy potrzebę na spożywanie słodkiego i niezdrowego jedzenia. Sok ze świeżych owoców jest do tego wręcz stworzony!

POMAGA NA ODPORNOŚĆ


Układ odpornościowy bez odpowiedniej dawki witamin i minerałów jest osłabiony. Soki są ich skarbnicą, więc przyczyniają się też do wzmocnienia odporności organizmu. Efekt? Organizm jest w stanie zwalczyć wszelkie wirusy i inne choroby.

ZASTĘPUJE SUPLEMENTY


Polska jest w czołówce, jeśli chodzi o spożywanie suplementów diety. Faszerujemy się witaminami i minerałami w formie tabletek rozmaitego rodzaju i rozmiaru, a przecież cały ich zapas mamy w sklepie w postaci owoców i warzyw. Może zjedzenie ponad 10 marchwi czy jabłek na raz nie jest zbyt kuszące, ale spożycie ich w formie płynnego soku już jest mniej zniechęcające.

Morał? Pić, pić i jeszcze raz pić! Soki ze świeżo wyciskanych owoców i warzyw to same korzyści, zarówno dla dorosłych jak i dzieci! Zalet z ich picia jest zdecydowanie więcej, dlatego nie ma co zwlekać i ruszać po kupno sokowirówki. Oraz koszyka owoców i warzyw.
 

 

KOMENTARZE

  • Błonnik - polecać czy też nie?
    Błonnik jest przereklamowany.
    To tylko szkodliwy balast i nic więcej.
    Żadnych składników odżywczych a może jeszcze zaszkodzić.
  • @Robik 14:31:20
    Drogi Robiku w tym co mówisz jest dużo racji. Jednak jego działanie na zasadzie zmiotki w organizmie jest chyba niezwykle korzystne, a jeżeli się z tym nie zgadzasz to i tak nie możesz powiedzieć, że to coś szkodliwego czy też zbędnego. To taki pozytywny dopalacz naszego organizmu :) Pozdrawiam AJ
  • @Adam Janicki 14:55:03
    A jak działa taka "zmiotka"?
    Mechanizm jest następujący:
    taka "szczotka" jest bardzo szorstka przez co drażni jelita.
    Jelita broniąc się przed podrażnieniem wydzielają śluz no i dlatego łatwiejsze jest wydalanie a dokładniej "śluzowanie".
    Takie drażnienie jelit przynosi jednak więcej szkody niż pożytku.
    I dokładnie jest to dopalacz od którego wielu ludzi jest uzależnionych.
    Przemyśł nie znosi kiedy jest coś marnowane i nie można na tym zarobić.
    Wypromowano więc mit pożytecznego błonnika.
    Również pozdrawiam
  • @Robik 15:08:17
    Błonnik w jelitach służy m.in. jako surowiec do wytwarzania kwasu masłowego, potrzebnego do odżywiania jelit.

    A poza tym zwiększa objętość mas kałowych, ułątwia wypróżnianie, powoduje, że kupa nie zalega z jelitach itd.

    przemysł wymyślił, ale produkty niskoresztkowe, pownieważ w całej historii i prehistorii człowieka ta dieta była bogatoresztkowa.

    A co do drażnienia przez błonnik - polecam błonnik owsiany (np. w postaci normalnej owsianki na sniadanie), któy jest ROZPUSZCZALNY i nie drażni jelit

    pozdr
  • @MacGregor 15:53:13
    Niestety ale błonnik owsiany jak i również z innych zbóż nie jest dobrym rozwiązaniem. Są to mimo wszystko substancje które są źle trawione przez co stanowią dobry pokarm dla wielu szkodliwych bakterii.
    Ja wiem, że to co piszesz jest zgodne z nowoczesną nauką o żywieniu.
    Jednak ta nowoczesna nauka nie potrafi wyleczyć Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita itp.
    Z tą "łatwością wypróżniania" jes tak jak napisałem powyżej.
  • jeśli o odżywianie chodzi
    to chyba tylko co do szkodliwości rafinowanego cukru wszyscy są zgodni.
    Wszelkie inne diety i produkty zawsze przez kogoś są krytykowane lub zachwalane.I bądź tu mądry....
  • @Robik, Masz 100% racji. Wszystkie zwierzęta są bardzo wyspecjalizowane w tym co jedzą. Jeśli zjadają pożywienie, nie to, które
    zostało im przypisane (zaprogramowane), ciężko chorują!
    (Gąbczasta encefalopatia bydła - Zaraza szalonych krów)

    Nawet korwa nie trawi błonika, tylko robią to za nią wyspecjalizowane bakterie.


    Niestrawiony pokarm zalegający jelita, jest siedliskiem mikroorganizów: bakterii i grzybów, co jest przyczyną wszystkich chorób.


    Krowa karmiona samymi "zdrowymi" owocami zdechnie.


    Krowa też, dla urozmaicenia swojego pożywienia, zajadając się jednego dnia trawą, następnego dnia nie poluje na zające, czy przepiórki albo łowi ryby.



    Nie robią też tego pszczoły, motyle, miś koala, panda, orły, rekiny, lwy, krokodyle, antylopy, orły, węże....


    Urządzenia do przetwarzanie enerigii, też są dostosowane tylko do spalania jednego rodzaju paliwa!!!



    Jest jakiś powód, dlaczego samice każdego ssaka zostały zaprogramowane do produkowania unikalnego mleka, przeznaczonego tylko dla ich gatunku !!!!!


    To samo dotyczy ludzkiego mleka karmiącej matki.



    Owoce sa przeznaczone dla prymitywnych organizmów (robaki).


    Człowiek przed fruktozą nie ma żadego zabezpieczenia, więc wchłania się ona bespośrednio do układu krwionośnego, powodując natychmiastowy wzrost chormonu insuliny!!!! Co powoduje nierównowagę chormonalna i jest przyczyną wszystkich chorób - Cukrzyca, rak, czy choroby układu krążenia.


    Sok z owoców jest bardziej szkodliwy, niż sam owoc!!!


    Jedyne rośliny które człowiek może w małych ilościach zjadać, to ważywa, jażyny (ale nie kukurydzę, groch, czy ziarno,...).

    Nasiona niektórych roślin oleistych też są jadalne (orzechy, słonecznik).



    Cukier nie robi się z cukru, ropa naftowa z ropy,,,, ani Masło nie robi się z Masła !!!!!


    Garb wielbłąda wypełniny jest tłuszczem, choć nie zajada się on boczkiem, ani słoniną!


    Także tłuszcz u osób otyłych nie robi się ze zjadanych tłuszczów, tylko z niespalonych węglowodanów!!!!


    Choroba Heinego-Medina i inne rematologiczne zwyrodniania pojawiają się, kiedy w pożywieniu brakuje tłuszczów zwierzęcych!!


    To samo dotyczy wszystkich chorób serca i układu krwionośnego.


    Choroba nowotworowa (Rak), jak też choroby skórne, też są spowodowane uzyskiwaniem energii z weglowodanów, co powoduje przetwarzamie ich (glukozy) w komurkach i podwyższony poziom insuliny.


    Węglowodany (energia), to paliwa zawarte w roślinach. Są one badzo nisko kaloryczne, dlatego by dostarczyć wymagana ilość energii (kalorii), słonie, chipopotamy, krowy, nosorożce, wieloryby,,,, mają takie OLBRZYMIE ŻOŁĄDKI - BRZUCHY ! !




    Kto chciałby, aby jego dziecko miało w głowie "groch z kapustą ? -


    A kto woli mieć dziecko, które ma "OLEJ" w głowie ?!


    Kto chciałby być: baranem, owcą, osłem, gęsią, kozą,,,,?


    A kto: orłem, sokołem, lwem, wilkiem, lisem, orką,,,,?




    KOMUNA NIE UPADŁA Z BRAK, CHLEBA, KARTOFLI, KUKURYDZY, RYŻU, OWOCÓW i MARGARYNY,,,,



    TYLKO, Z BRAKU BOCZKU, SŁONINY, BALERONU, ŚMIETANY i MASŁA !!



    .




    .
  • Jak widać
    Jak widać stawie Pan, Panie Adamie bardzo karkołomne tezy. Też zetknąłem się z opinią, że fruktoza zawarta w owocach źle wpływa na nasze zdrowie...
    Jak wspomniałem wcześniej co człowiek to inna opinia o naszej ludzkiej diecie.
  • Życzę smacznego w piciu tych soków z polerowanych których robak nie je owoców, warzyw dostępnych na rynku naiwny peudoekologu.
    13 pestycydów na podawanych dzieciom w wieku 4-6 lat owocach i warzywach w UK [skrót] Milionom dzieci podaje się w szkołach owoce i warzywa. Na rodzynkach z Turcji – 13 pestycydów, na portugalskich jabłkach 11 a na gruszkach 9 chemikaliów. Zidentyfikowano 123 pestycydy, łącznie z podejrzewanymi o wywoływanie zaburzeń endokrynologicznych, które ingerują w układy hormonalne, znanymi substancjami rakotwórczymi i fosforanami, które mogą negatywnie wpływać na rozwój mózgu dzieci.

    Źródło/szczegóły: http://www.dailymail.co.uk

    Tłum. Ola Gordon

    – o – 0 – o –

    Od tłumacza: Ciekawe jak jest u nas, wątpię czy ktoś się tym zajmuje. U nas dochodzi jeszcze problem „nawożenia” warzyw fekaliami. A kiedy doda się do tego spryskiwanie Round-up, to gdzie wychodzące z rodziny rolnika robale lądują? W ziemi, a przed tym środkiem uciekają i znoszą jaja na warzywach, spójrzcie na te urodziwe kalafiorki jak sedesy, marchewki i pietruszki jak pastewne. Nie masz mikroskopu w kuchni? To nie pomoże żadne moczenie takich ubogaconych warzywek i owocków w wodzie z sodą oczyszczoną czy octem, nie łudź się. Polacy są b. zarobaczeni. Psy odrobacza się co kwartał, a człowieka – po co? Nawet ta metoda oddawania 2 cm k… nie pomoże, bo w nią nie wejdzie żywy robal bo by zdechł z głodu. On potrzebuje witaminek i minerałów. Jeżeli coś się znajdzie to tylko ich jaja, i zrobi to tylko doświadczony parazytolog, a takich nie widać. Ludziska mają anemię bo hodują w sobie tasiemca, któremu potrzebne jest żelazo, cukrzycę bo hodują przywrę trzustkową, „raka prostaty” bo w ich prostacie są miliony jaj przywry krwi, astmę bo mają robale w płucach…Jedyna metoda ich wykrycia to biorezonans, ale tu znowu problem. Znam lekarza, stosował to urządzenie, ale Izba Lekarska pogroziła mu paluchem i musiał zrezygnować. Polecam przeczytać Kurację życia dr Huldy Clark (online) i pamiętać, że ponad 80% chorób przewlekłych wywołują pasożyty. Polecam ten filmik z prof. Wiąckowskim (ok. 18 min – bomba dla Panów). Przywra krwi – zdolna bestia – każde jajo wyposażone w kolec do przebicia prostaty:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Przywra_krwi

    https://youtu.be/wxE_8_MB_Xk


    Glistnica: „Drogi zakażenia: niedomyte warzywa, nawożone ludzkimi fekaliami„:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Glistnica
  • @krystyna trzcinska
    Zauwaz ze te patologiczne bledy dietetyczne ludzie zaczeli popelniac masowo w momencie gdy medycy stworzyli dla swych celow [ wiecej chorych wiecej zabiegow wiecej pieniedzy] falszywe teorie medyczne i tak przez dziesiatki lat podawano ,,leki,, obnizajace cholesterol i zalecajac jednoczesnie tluszcze trans i oleje roslinne [ rzepak np jest zasuszany glifosatem,owies czesto rownierz] jako antiudotum na choroby ukladu kwrionosnego i serca. w sytuacji gdy one wlasnie byly jednymi z przyczyn masowych chorob serca i naczyn krwionosnych[ Prof Luis Pauling- wszystko co ludzie wiedza na temat chorob serca jest klamstwem ,patrz tez Fundacja Dr Ratha] Uzupelnieniem tweojej wypowiedzi jest art ,,Prawdziwa przyczyna chorob serca,, gdzie doktor medycyny ktory wykonal okolo 5 tys operacji na otwartym sercu,stwierdza ze odchodzi od zawodu chirurga bo nie jest w stanie nic zmienic w rosnacej ilosci zachorowan . zmienia zawod na dietetyka. Radzi jedzcie tluszcze zwierzece a przedewszystkim naturalna wit ,, C,, soki to kolejny blad w naturze nigdy nie bylo takiej koncentracji substancji i mysle ze owoce i warzywa w calosci sa najbardziej wlasciwa forma,soki owszem ale w niewielkich ilisciach,tak mysle dobrym wprowadzeniem do zdrowego odrzywiania jest ksiazka ,,Tajemnica Zdrowia Plemienia Hunzow,, slowem PROSTOTA
  • @jan, Kapłan Aron nauczał że, "wszelkie tłustości są Pańskie". Gdyby soki były takie wspaniałe i życiodajne, to we wszystkich
    rzekach by one płyneły, i wszystkie zwierzęta by się nią posilały i o te "zbawienne" soki zabijały.


    Egipcjanie pisali: Chcesz mieć ludzi którzy posłuszni (bezwolni) są jak bydło i rozmnazaja się jak bydło, musisz ich karmic jak bydło !!!



    Od najdawniejszych czsów żywność pochodzenia zwierzęcego jest zarezerwowana tylko dla KAPŁANÓW i KRÓLÓW - ELIT.



    Nie dla psa kiełbasa !!!


    Dla ciemnych dziadów pozostasje ŻYM-ska WŁOSZCZYZNA i ścisła dieta - Kapuściana, lub grejfrutowa !!!


    Oraz częste wizyty u doktora z problemami "nieuleczlnych - chronicznyvh) chorób.
  • Teraz jest moda na soczki i drogie maszyny do ich tloczenia.
    Kiedys byla moda na czerwona herbate i ziola z Peru od polskiego ksiedza.Pamietam w latach 60 tych ktos napisal we wloskiej gazecie, ze pomidory sa rakotworcze a byl wielki zbior.Ludzie za darmo pomidorow nie chcieli.Mam krewnego, ktory odzywia sie bardzo monotonnie.Sznycle wieprzowe i kartofle.Zadnych owocow, jarzyn, salat.Czasem pije destylowany sok z kartofli.Pali 30 papierosow dziennie, ma 55 lat i na nic nie choruje.
  • @zadziwiony, Wszystkie opinie, skutkiem BRAKU Wiedzy !! Człowiek mądry wie, co dobere (pożyteczne) i co należy cznić - Ciemny
    podąża za opiniami - Swoimi, lub cudzymi !!
  • @jan, masz rację. - Herodot (484-426 p.n.e.)
    .

    Korzyści wynikające z diety niskowęglowodanowej znajdują potwierdzenie w obserwacjach historycznych.

    Herodot opowiada o spotkaniu między perską delegacją i Królem Etiopii, które odbyło się w V w. p.n.e. i o ciekawości władcy etiopskiego, jaką wzbudził Kambizes, Król Perski:

    Lecz skoro mowa zeszła na wino i dowiedział się o jego fabrykacji, bardzo się ucieszył tym napojem i zapytał jeszcze, czym król się żywi i jak długo najwyżej Pers żyje.

    Ci odpowiedzieli, że żywi się chlebem pszennym i wyłożyli mu powstawanie pszenicy, oraz że osiemdziesiąt lat jest najdłuższą miarą, ustanowioną dla życia ludzkiego. Na to rzekł Etiop, że zupełnie go nie dziwi, iż tylko tak mało żyją, skoro żywią się nawozem; a nawet tak długo nie mogliby żyć, gdyby się tym trunkiem nie pokrzepiali - przy czym [...] na wino wskazał - bo pod tym względem Persowie ich przewyższają.


    Persowie z kolei pytali Króla Etiopii, jak długo Etiopczycy żyją i co spożywają, a wówczas usłyszeli, że większość z nich żyje 120 lat, a niektórzy nawet dłużej, i że jedzą gotowane mięso i piją mleko.


    .
  • @jan, Anthelme Brillat Savarin (1755-1826)
    .

    Sławny na całym świecie król smakoszy Anthelme Brillat Savarin, zdobył uznanie jako sędzia Sądu Najwyższego Francji w Paryżu.

    W swej książce Fizjologia smaku, która ukazała się w 1825 r., cały rozdział poświęcił nadwadze.

    Był prawnikiem, ale interesował się też bardzo medycyną, fizjologią i chemią.

    Już wtedy doskonale zdawał sobie sprawę ze związków między węglowodanami a otyłością. Jego opinię na temat przyczyn nadwagi oddaje cytat wzięty z niemieckiego tłumaczenia wspomnianej książki:

    "Jest to, w rzeczy samej, znakomita metoda zarówno dla zapobieżenia nadmiernej korpulencji, jak i dla zwalczania tego stanu, gdy już doń dojdzie...

    Składa się [ona] z diety opartej na najbardziej godnych zaufania zasadach fizyki i chemii, i skupionej na osiąganiu pożądanych efektów.

    Taka dieta musi uwzględniać najpospolitsze i najważniejsze przyczyny otyłości.

    Ponieważ można wziąć za pewnik, że gromadzenie się tłuszczu u ludzi i zwierząt jest związane ze stosowaniem mąki i skrobii, logiczną konkluzją jest, że mniej lub więcej rygorystyczna wstrzemięźliwość od produktów zawierających mąkę i skrobię powinna doprowadzić do zmniejszenia obwodu w pasie."
  • Weston A. Price (1870-1948) - Dentysta
    .

    W latach 20. i 30. XX wieku Weston Price i jego żona Florence podróżowali po świecie studiując życie różnych prymitywnych społeczności.

    Price był dentystą i żywił przekonanie, że główną przyczyną chorób degeneracyjnych nowoczesnych społeczeństw jest wyparcie pokarmów pierwotnych - takich, do których ludzkość przystosowała się przez tysiące lat - przez współczesne, wysoce przetworzone artykuły spożywcze.

    W czasie swoich długoletnich podróży dokonał wielu znamiennych odkryć.

    Rozpoczął swe badania od analizy uzębienia, jamy ustnej i szczęk członków prymitywnych ludów.

    Otrzymane wyniki porównał z danymi dotyczącymi przedstawicieli tej samej rasy, ale żywiących się w "nowoczesny" sposób.

    Jego obserwacje były uderzające w swojej prostocie: raz po raz stwierdzał, że zaledwie jednego pokolenia trzeba, by dały się zaobserwować negatywne zmiany w funkcjonowaniu szczęki, a także próchnica i wady zgryzu.

    Nie ma najmniejszej wątpliwości, że najzdrowsi byli ludzie, którzy jedni mięso, mleko, nieprzetworzone ziarna i warzywa. W 1939 roku ogłosił swe odkrycie w książce Nutrition and Physical Degeneration (Odżywianie, a fizyczna degeneracja).

    Właściwie Price nigdy nie zalecał zmniejszenia ilości spożywanych węglowodanów, wspominiał natomiast wielokrotnie, że cukier, ciasta, pieczywo i produkty o znacznym stopniu przetworzenia były tymi składnikami diety, które doporowadziły do pogorszenia zdrowia populacji ludzkiej. Wyraził też zaniepokojenie, że jeśli ludzie nie powrócą do pierwotnej, bogatej w tłuszcze i pokarmy zwierzęce diety, to gatunek ludzki będzie ulegał powolnej degeneracji.

    Spuścizna Westona Price'a i jego obserwacje do dziś są niezastąpione. W celu zapewnienia zainteresowanym aktualnych wiadomości na temat mitów diety niskotłuszczowej założono fundację jego imienia.
  • William Banting (1796-1878)
    .

    roku 1862 do doktora Harveya, angielskiego laryngologa, zgłosił się po poradę wówczas 64 letni William Banting, otyły stolarz - wytwórca trumien. Banting uskarżał się na postępującą głuchotę. Dr Harvey będąc krótko po sympozium w Paryżu, które skłoniło go do własnych przemyśleń na temat wpływu tłuszczu, cukru i skrobii na organizm, doszedł do wniosku, że przyczyną głuchoty Bantinga była ogromna nadwaga. Harvey zalecił Bantingowi dietę wykluczającą węglowodany. Rada ta przyniosła zdumiewający efekt. Banting schudł 30 kilogramów, co przy jego wzroście (165 cm) stanowiło ogromną różnicę. A ponieważ wcześniej mógł schodzić po schodach jedynie tyłem, był tak zachwycony swoją nową figurą, że w 1863 roku opublikował na własny koszt małą książeczkę reklamującą zaleconą mu przez Harveya dietę. "Listy o otyłości" stały się tak popularne, że do dnia dzisiejszego w języku angielskim znane jest słowo bantować (to bant) oznaczające odchudzanie. Banting pisał w swojej książce:

    Dla lepszego zobrazowania zagadnienia przyjmę, że pewne elementy codziennej diety przynoszące korzyści w młodości są w wieku późniejszym szkodliwe; przykładem fasola, którą karmi się konie, choć paszą dla nich naturalną jest siano i kukurydza. Takie odstępstwo od normalności może być przydatne czasami, w pewnych niezwykłych sytuacjach, ale stosowane na co dzień przynosi szkody. Korzystając z tego porównania wymienię takie produkty w ludzkim pożywieniu. Produkty, których zalecano mi się wystrzegać z całą stanowczością, to pieczywo, cukier, piwo i ziemniaki; były one dotychczas głównym i, jak sądziłem, zupełnie niewinnym elementem mojego jadłospisu, przez wiele lat konsumowanym bez ograniczeń przy każdej okazji. Zgodnie z tym, co powiedział mój znakomity doradca, zawierają one skrobię i sacharozę, które mają tendencję do tworzenia tłuszczu i których w ogóle należałoby unikać... Mogę dziś z całą stanowczością powiedzieć, że ILOŚĆ przyjmowanego pożywienia można spokojnie pozostawić do uznania apetytowi, ponieważ JAKOŚĆ tego, co jemy, zmniejsza i leczy otyłość.

    Banting wydał "Listy o otyłości" prywatnie, ponieważ obawiał się (nie bez przyczyny jak się okazało), że wydawca czasopisma medycznego "The Lancet", do którego w pierwszej chwili chciał się zwrócić, odmówi opublikowania materiałów otrzymanych "od osoby mało znaczącej i nie posiadającej odpowiedniego przygotowania". Banting mimo ostrych ataków "specjalistów", wcale się tym nie przejmował, bowiem dla niego liczyły się tylko efekty diety. W znacznie gorszej sytuacji znalazł się dr Harvey, który z powodu fali krytyki zaczął tracić pacjentów. By się ratować, wyrzekł się diety. Właśnie dlatego nie mówimy o diecie Harveya, lecz Bantinga.
  • @Robik, Vilhjalmur Stefansson (1879-1962)
    .

    Urodził się na Islandii. Był lekarzem i antropologiem. Spędził piętnaście lat wędrując pieszo, konno, psim zaprzęgiem i łódką od osady do osady kanadyjskich Eskimosów. Wiódł tryb życia tak jak oni: jak oni sypiał, ubierał się i jadł. Jego medycznej uwadze nie umknął fakt, że poza niewielkim zapasem jagód zakonserwowanych w wielorybim tranie i odrobiną mchu z żołądków zwierząt, na które polowali, Eskimosi właściwie zadowalali się wyłącznie pokarmami pochodzenia zwierzęcego. Mimo to nie chorowali na żadną z groźnych chorób ludzi "cywilizowanych". Nie cierpieli na wysokie ciśnienie krwi, nie dręczyły ich zawały serca, udary mózgu, nowotowory ani - co szczególnie zainteresowało Stefanssona - nadwaga, choć jedli na tyle dużo, że gdyby tę samą ilość kalorii przyjmowali w postaci węglowodanów, to na pewno nie uniknęliby otyłości. Kobiety eskimoskie nie cierpiały na żadną z typowych dolegliwości ginekologicznych: żadnych trudnych porodów i powikłań w czasie ciąży, żadnych problemów z pokarmem. Na dodatek Eskimosi żyli w stanie równowagi psychicznej, wolni od nerwów i sporów, które są zwykle nieodłączną częścią naszej egzystencji. Oczywiście można było też przypuszczać, że po części była za to odpowiedzialna ich izolacja i odosobnienie.

    Po powrocie do Stanów Stefansson wydał kilka książek na temat swych doświadczeń na północy Kanady. W swej ostatniej książce Cancer, Disease of Civilization (Nowotwór, choroba cywilizacji), która ukazała się na krótko przed jego śmiercią, przedstawił dowody świadczące o tym, że do czasu kontaktów z cywilizacją amerykańską Eskimosi (podobnie jak inne prymitywne ludy) w ogóle nie chorowali na nowotwory. W misjach założonych w pobliżu eskimoskich ośrodków połowu wielorybów misjonarze prowadzili dokładny zapis przyczyn śmierci ludności tubylczej. Z tych materiałów wynikało wyraźnie, że Eskimosi odżywiający się w sposób tradycyjny, a więc przede wszystkim mięsem, nie chorują na nowotwory.

    Kiedy pod koniec wieku do rodowitych mieszkańców Kanady zaczęła docierać kultura zachodnia, zaczęli oni spożywać węglowodany. Właśnie wtedy zaczęły się wśród nich pojawiać choroby związane z cywilizacją. Współcześni Eskimosi cierpią z powodu otyłości, próchnicy, podwyższonego ciśnienia krwi, arteriosklerozy, choroby wieńcowej, udarów mózgu i raka. Kobiety miewają problemy ginekologiczne i powikłania w czasie porodu i problemy z karmieniem.

    Ponieważ Stefansson był nie tylko lekarzem i podróżnikiem, ale również antropologiem, zatem dzięki temu zdołał wychwycić związki, które dotychczas nie były dostrzegane. Jako pierwszy zauważył, że to nie pochodzenie rasowe chroniło Eskimosów przed chorobami zachodniej cywilizacji, ale raczej ich "prymitywny" sposób odżywiania. Dostrzegł, że na wszystkich etapach rozwoju ewolucyjnego - od zarania do końca ery lodowcowej - człowiek odżywiał się, podobnie jak Eskimosi, prawie wyłącznie pokarmem pochodzenia zwierzęcego.

    Środowisko naukowe zareagowało na książkę Stefanssona tyleż z lekcoważeniem co niedowierzaniem. Umysły naukowców tamtego okresu były skoncentrowane na badaniach metabolizmu i zaletach witamin. Wydawało się niemożliwe, by ktokolwiek mógł żyć długie lata bez świeżych owoców i warzyw. Całkiem otwarcie oskarżono Stefanssona, że publikuje nieprawdziwe i bezkrytyczne doniesienia. Taką reakcję obserwuje się do dzisiaj, zwłaszcza wtedy, gdy teorie, które się nie sprawdziły, są uparcie lansowane przez wyznawców tychże, a nowe poglądy lekcoważone.
  • Herman Taller
    .

    Herman Taller (Amerykanin pochodzenia rumuńskiego) jest autorem książki, wydanej w 1961 r., której tytuł w języku polskim brzmi: Kalorie się nie liczą. Autora, otyłego od dziecka, zainteresowała dieta Bantinga, a zwłaszcza próby naukowego wyjaśnienia jej niewątpliwej skuteczności. Szczególnie przypadła mu do gustu teoria dra Penningtona (1951 r.), który twierdził, że dieta niskokaloryczna nie zapewnia utraty masy ciała, mogą to jednak sprawić pewne tłuszcze, spożywane w dużej ilości. Dzieje się tak dlatego, że, jego zdaniem (teraz tak nie uważamy), organizm może spalić nieograniczoną ilość tłuszczu, ograniczoną zaś - węglowodanów. To założenie tłumaczyło i rozszerzało pogląd Bantinga, że nie jest ważne, ile się je, lecz co się je.

    Taller bardzo zafascynował się tą teorią, a po śmierci Penningtona (w wypadku), kontynuował jego dzieło, dopracowując się diety niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej, którą opisał w swej książce.

    "Chcąc by dieta zyskała uzasadnienie naukowe, Taller bardzo wnikliwie przestudiował ówczesną fizjologię i biochemię.

    W książce "Kalorie się nie liczą" można znaleźć wiele rozważań nad żywieniem się człowieka w przeszłości, przed nastaniem rolnictwa, oraz o niekorzystnym wpływie diet niskokalorycznych i niskotłuszczowych na psychikę.

    Książka Tallera odniosła w Stanach ogromny sukces. W 1961 roku znalazła się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się tam książek.

    Taller także nie uniknął nieprzyjemności związanych z głoszonymi przez siebie poglądami żywieniowymi. W 1967 roku został oskarżony o nieprawidłowości przy sprzedaży zalecanego przez niego oleju linolowego który był przesyłany do klientów pocztą. Nie są mi znane dalsze jego losy."
  • Robert C. Atkins (1930-2003)
    .


    Robert C. Atkins jest autorem najbardziej znanej diety niskowęglowodanowej na świecie. Odkrył ją szukając diety dla siebie, bo na Akademii Medycznej w późniejszym okresie bardzo przybrał na wadze. Rozglądał się za czymś najprostszym. W czasopiśmie medycznym z 1963 r. przeczytał artykuł o ograniczeniu spożycia węglowodanów w celu spalania tkanki tłuszczowej organizmu (artykuł dra Wolfganga Lutza). Spróbował tej metody i szybko zorienował się, że łatwo ją stosować.

    Poglądy zawarte w artykule oraz własne doświadczenia wykorzystał do napisania wydanej w 1972 roku książki "Rewolucja dietetyczna Doktora Atkinsa" ("Dr. Atkins' diet revolution"). Mimo, iż wydano ją w różnych językach i wielomilionowym nakładzie koncepcja dietetyczna Atkinsa nie zyskała wówczas znacznego rozgłosu. Zaskoczyła natomiast autora ostra krytyka po wydaniu tej książki, bo przecież znalazł te informacje w prestiżowym czasopiśmie medycznym. Nie spodziewał się tak zajadłego sprzeciwu. Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne i Stowarzyszenie Kardiologiczne złożyły oświadczenia, a Kongres wezwał go do złożenia wyjaśnień co do swojej diety przed komisją.

    Po dziesięciu latach doktor na nowo napisał swą książkę, nadając jej tytuł "Nowa rewolucja dietetyczna" ("New Diet Revolution") i tym razem zyskała ona popularność w Hollywood. Za sprawą wielu stosujących ją gwiazd, idea diety Atkinsa rozeszła się na cały świat.

    Co do samej diety: Atkins nie uważał, że jego dieta jest dobra dla każdego. Przyznaje on, że nie ma diety uniwersalnej, ponieważ każdy człowiek ma odrębne cechy biologiczne. Niemniej, nad swoją dietą pracował i udoskonalał ją przez ponad 25 lat i przekonał się, że jest ona skuteczna w przypadku większości pacjentów. Sprawia ona, że ludzie ci czują się lepiej, sprzyja ona ich zdrowiu na dłuższą metę, a tekże pozwala im utrzymać wagę należną bez żadnych uciążliwości czy uczucia głodu.

    Stosując dietę Atkinsa, spożywa się produkty zwierzęce (mięso, ryby, drób, owoce morza, jaja, sery) zawierające białko i tłuszcz oraz niewielkie ilości warzyw, ale tylko tych, które zawierają mało węglowodanów. Jadać należy do syta, ale tylko wymienione produkty. Produkty wysokowęglowodanowe są dopuszczone. Ogranicza je "Krytyczny dla Utrzymania Wagi Poziom Węglowodanów" - o czym później. Dieta podzielona jest na cztery etapy:

    Etap pierwszy: Dieta Wprowadzająca (niezrównoważona dieta korekcyjna). Jest ona preludium do diety Atkinsa. Jej zadaniem jest możliwie szybka korekcja zaburzonej przemiany materii, która występuje na diecie wysokowęglowodanowej. W trakcie diety w wyniku ketozy bardzo szybko się chudnie - rozpadowi ulega tkanka tłuszczowa. Ten etap diety trwa 14 dni. Na tym etapie spożywa się maks. 20 g węglowodanów.

    Atkins zaleca w tym okresie codziennie badać poziom ciał ketonowych w moczu. Jeśli poziom ten jest wysoki, to bardzo dobrze. Oznacza to, że rozpadowi ulegają zgromadzone zapasy tłuszczu. Jeśli nie ma ketozy - oznacza to, że zjada się zbyt dużo węglowodanów. Należy wówczas zmniejszyć ilość zjadanych warzyw, by osiągnąć ketozę.


    Atkins zdaje sobie sprawę, że dieta taka naraża nas na niedobór wielu składników odżywczych, jak przeciwutleniacze czy witaminy. Zaleca więc w jej trakcie suplementację. Najistotniejsze to witaminy z grupy B oraz witamina C. Daje konkretne wskazówki, jak można sobie pomóc w przypadku nieprzezwyciężonej trudności z powstrzymaniem się od spożywania cukru oraz gdy ma się podwyższony poziom cholesterolu.

    Atkins ostrzega, że ta faza diety nie jest odpowiednia dla kobiet w ciąży i osób z poważnymi schorzeniami nerek. Ogólnie zaleca, by w przypadku, gdy ma się poważne problemy zdrowotne, skonsultować się przed rozpoczęciem diety z lekarzem.

    Atkins zwraca uwagę na to, że ketoza powoduje spadek łaknienia i nie ma się ochoty na jedzenie. Powoduje też wzrost energii (czasami wręcz euforię). Bywa też odwrotnie, że w tym okresie osoby odczuwają zmęczenie. Jest to objawem zbyt szybkiego chudnięcia - osoby takie tracą wodę i minerały. W takim wypadku Atkins zaleca niewielkie zwiększenie ilości węglowodanów, by przyhamować nieco proces. Dieta ta ma silne działanie moczopędne.

    Etap drugi: Kontynuacja utraty wagi (stosuje się do czasu osiągnięcia wagi należnej). Proces chudnięcia ulega znacznemu spowolnieniu - nie jest tak gwałtowny jak w etapie I. Należy na tym etapie określić swój Krytyczny Poziom Węglowodanów. Jest to wartość graniczna ilości węglowodanów, przy której przestaje się chudnąć. Jest ona różna dla różnych osób. Może to być zarówno 45 g, jak i 32 g, a nawet tylko 19 g.

    Etap trzeci: Dieta przygotowawcza (do diety właściwej - tej "na całe życie"). Na ten etap diety przechodzi się wówczas, gdy do wagi należnej brakuje zaledwie 2-4 kg. Jest to etap diety mający płynnie wprowadzić do nowego sposobu odżywiania. W jego trakcie znika ketoza - pojawia się zatem większe łaknienie. Na tym etapie trzeba zacząć świadomie się odżywiać, by się nie przejadać. Należy bardzo ostrożnie zwiększać ilość zjadanych kalorii, by ponownie nie zacząć tyć.

    Etap czwarty: Stadium Utrzymania Wagi (dieta ostateczna). Przy diecie tej określić należy dla siebie Krytyczny dla Utrzymania Wagi Poziom Węglowodanów. Jest to największa ilość węglowodanów, którą można spożywać bez ponownego przybierania na wadze. Dla większości szczupłych (już) osób jest to od 25 do 90 g węglowodanów dziennie.

    Nowy sposób odżywiania ma być urozmaicony. Należy go stworzyć samodzielnie, próbując nowe potrawy. Atkins zwraca uwagę, że w trakcie życia bywają różne okresy. Normalnym jest więc, że po jakimś czasie można znów zacząć przybierać na wadze. Zaleca, by cały czas kontrolować swoją wagę i w przypadku jej wzrostu już o 2 lub więcej kilogramów przejść znów na 1-szy etap diety i powtórzyć cały proces, aż do ponownego powrotu do właściwej wagi. W praktyce są to więc ciągłe powroty na etap I.

    Dieta ta wydaje się całkiem rozsądną dietą niskowęglowodanową, gdyż wszelkie jej zalecenia opierają się na praktyce bardzo wielu osób. Przypomnę, że dieta ta jest z pewnością najpopularniejszą dietą niskowęglowodanową na świecie.

    Autor nie podaje szczegółowych wskazań co do ilości składników odżywczych, jakie należy spożywać. Podaje za to wskazówki co do tego, jak dobrać te ilości do własnego organizmu (kierując się samopoczuciem i wagą ciała). Dieta staje się przez to prosta i łatwa w stosowaniu, co z pewnością przyczyniło się (choć w części) do jej ogromnego sukcesu na świecie.

    .
  • Wolfgang Lutz (1913-2010)
    .

    Dr Lutz był austriackim lekarzem. Ostatnie lata swojego życia spędził w Londynie. Od najmłodszych lat był słabego zdrowia. Zainteresował się dietą niskowęglowodanową w 1957 roku, po wysłuchaniu, błyskotliwego wykładu znakomitego propagatora tej diety G.L. Tharpe'a. Doznawszy na sobie dobroczynnych skutków, zaczął tę dietę stosować u swych pacjentów, uzyskując w przypadku wielu chorób znakomite rezultaty.

    Rezultaty stosowania diety opisał w książce "Życie bez chleba", wydanej w 1967 r. W języku polskim wydrukowano amerykańskie tłumaczenie książki doktora, napisanej wespół z biochemikiem Christianem B. Allanem pod tytułem "Życie bez pieczywa". Doktor Lutz skierował swoją dietę do wszystkich, włącznie z dziećmi i kobietami w ciąży. Dieta od samego początku była pomyślana, jako lecznicza.

    Istotą diety było ograniczenie ilości zjadanych węglowodanów do 72 g na dobę, czyli do 6 jednostek chlebowych [BU - bread unit]. Dawka ta nie została wymyślona - oszacowano ją na podstawie pomiarów stężenia glukozy we krwi diabetyków. Pozostałe składniki odżywcze (białka i tłuszcze) można spożywać w takiej ilości, na jaką ma się ochotę. Ograniczenia co do ilości zjadanych białek i tłuszczów nakłada sam organizm. Jak wskazują autorzy "najwspanialszym skutkiem ograniczenia ilości spożytych węglowodanów do minimum jest to, że nie ma się wcale ochoty na jedzenie dużej ilości tłuszczu i białka. Bardzo szybko czujesz się syty i w sposób naturalny przestajesz mieć ochotę na jedzenie".

    Autorzy podzielili produkty na dozwolone (ryby, mięsa, jaja, sery, śmietana, tłuszcze zwierzęce, liście i łodygi warzyw, niesłodzone napoje alkoholowe, orzechy) oraz niedozwolone (wszystkie produkty zawierające dużo węglowodanów takie, jak pieczywo, kasze, makarony, ziemniaki, rozmaite słodzone pokarmy, suszone owoce, banany, winogrona).

    Produkty dozwolone można przygotowywać tak, jak się lubi: smażyć, piec, opiekać na ruszcie, dusić. Należy przy tym nie oszczędzać tłuszczu - jeść go "dużo" i nie bazować na samym białku. Produkty niedozwolone należy wyeliminować lub rygorystycznie pilnować, żeby nie przekroczyć pochodzącej z nich dziennej dawki węglowodanów. Autorzy zwracają uwagę, że u osób po 45 roku życia lub cierpiących na poważne choroby, zbyt szybkie wykluczenie węglowodanów z diety może stać się przyczyną niepożądanych skutków ubocznych. W ich przypadku zaleca się stopniowe obniżanie ilości węglowodanów w diecie. Ze względu na prostotę i czytelność zasad diety Lutza, wyjaśnienie ich zajmuje w książce stosunkowo niewiele miejsca. Cała reszta poświęcona jest omówieniu dobroczynnych efektów diety, ale także przedstawieniu naukowych uzasadnień tych efektów. Wszystko to jest oparte na rzetelnej wiedzy biochemicznej i fizjologicznej, spełniając przy tym kryteria, obowiązujące w świecie nauki.

    W książce znajdziecie Państwo wskazówki dotyczące konkretnych schorzeń, jak również dotyczące żywienia dzieci. Fundament diety był tworzony pół wieku temu, dlatego autor nie uwzględnił problemu alergii i nietolerancji pokarmowych, tak powszechnych obecnie. Podobnie nie istniał wówczas problem szkodliwości szczepień, nadużywania leków i bezwartościowej, śmieciowej żywności.

    Do diety dra Lutza można mieć szczególne zaufanie, ponieważ jej weryfikacja trwała ponad pół wieku, a i sam dr Lutz przeżył w pełni sił 97 lat - czego nie doświadczyli twórcy innych diet.

    Dieta Lutza była inspiracją dla kolejnych diet niskowęglowodanowych. Jak wspomina Atkins - to artykuł dra Lutza zamieszczony w piśmie medycznym spowodował, że Atkins zainteresował się dietami niskowęglowodanowymi. Wyraźny wpływ Lutza widać także w diecie optymalnej, choć dr Kwaśniewski nie przyznaje się do tych korzeni.


    .
  • @staszek kieliszek, Włodzimierz Ponomarenko (1940-2006)
    .

    Dr n. przyrodniczych, biochemik, Włodzimierz Ponomareko był specjalistą w zakersie biochemii i fizjologii żywienia. Przeważającą część swojej pracy zawodowej spędził na Akademii Medycznej w Łodzi, gdzie jako adiunkt nauczał przyszłych lekarzy zasad higieny żywienia oraz uczestniczył, jako wykładowca, w programach podyplomowego szkolenia lekarzy. Prowadził badania naukowe nad oceną wartości biologicznej diety w oparciu o zawartość w niej białka, aminokwasów i energii, a także - niektórych pierwiastków. Jest autorem lub współautorem ok. 100 prac naukowych.

    Zawsze świadom istotniej roli, jaką ogrywa odżywianie dla utrzymania zdrowia, zachwycił się ideą diety Kwaśniewskiego, gdy poznał go pod koniec lat 70. Nie znając innych, wcześniejszych twórców takiej koncepcji dietetycznej zachwycił się prostotą i skutecznością tej diety. Jako biochemik doskonale rozumiał, że ograniczenie węglowodanów w diecie ma głęboki sens, a tłuszcze są najlepszym źródłem energii dla większości tkanek organizmu.

    Miał też świadomość absurdów, jakie funkcjonowały i nadal funkcjonują w oficjalnej dietetyce, takich jak mit o szkodliwości tłuszczów i zjadanego cholesterolu czy wysokiej wartości odżywczej owoców.

    Jest autorem doskonałej książki: "Dieta niskowęglowodanowa. Lutz - Atkin - Kwaśniewski. Fakty i mity" w której to poddaje naukowej analizie trzy najpopularniejsze diety niskowęglowodanowe. Książka ta oraz artykuły doktora publikowane w Poradniku Dobrego Zdrowia/Optymalniku wywołały istną rewoluję wśród licznych zwolenników diety Kwaśniewskiego w Polsce. Stały się powodem rewizji dotychczasowych poglądów na tą dietę i jej zmiany w kierunku bardziej racjonalnej diety Lutza.


    Włodzimierz Ponomareko nie był twórcą jakiejś koncepcji żywieniowej (jak choćby dr Atkins). Dokonał jednak bardzo twórczej rewizji panujących wcześniej poglądów i pchnął teorię diet niskowęglowodanowych w przyszłość, zwaracając uwagę na takie problemy, jak: wolne rodniki, przeciwutleniacze, zakwaszenie organizmu, zapotrzebowanie na konkretne białka.


    .
  • Gastromaniaki...
    U nas, na wiosce, wszystkie stare dziadki żerą wędzoną pod powałą słoninkę i zapijają bimberkiem. Płatków śniadaniowych oraz jogurtów biocośtam do ust nie biorą, nie stać ich jest z emerytury. Na słoninie wszyscy jadą, czasem ino ktoš im browara kupi przez litość, albo grzybków se uzbierają, albo we wnyka coś im się uchwyci. Wtenczas grila robią z zajęczyny, psiną i kociną też nie pogardzą, młode kotki jak cielęcinka smakują ponoć, czasnku ino trzeba dużo pokrajać.

    Witaminy owocowe przyjmują, gdy im zacier wykipi i trzeba ulewkę owocową ratować przed marnunkiem. Wtenczas wychłeptują breję i zagryzają chlebem, lepsze to od dżemu i konfitur.

    I jurne są nasze dziadki, niejeden koleżanki swych prawnuczek niecnie wykorzystuje i potem się swoją rozpustą na wiosce chwali i zdjęcia na komórce pokazuje. Dziewuchy do nich lgną, jakiś taki czar mają w sobie nasi wsiowi nestorzy. Soków nie pijają i suplementów nie przyjmują, kuśkę jako z żelaza mają, jak młot.

    Jakby tak kto zechciał badania etnograficzne i medyczne na naszej ludnošci wsiowej przeprowadzić, to chętnie dokładnemi danymi służymy...
  • Jan Kwaśniewski (1937)
    .


    Zasady diety optymalnej są w porównaniu do wcześniej omawianych diet najbardziej szczegółowe. Czy jednak tworzą one jednoznaczny i jasny przepis na stosowanie tej diety?

    Wg autora najważniejsza jest "złota proporcja", czyli stosunek B:T:W (białka do tłuszczów do węglowodanów liczony w gramach, nie w kcal!) wynoszący 1 : 2,5-3,5 : 0,5-0,8 oraz 0,8 g węglowodanów na każdy kg masy należnej ciała. Masa należna to wzrost w cm minus 100, czyli typowy mężczyzna o wzroście 170 cm powinien ważyć 70 kg plus/minus 10 %. Autor nie określa wielkości dobowego spożycia białka, ale z ilości 0,8 g/kg węglowodanów oraz proporcji B:T:W jednoznacznie wynikają zarówno ilości białek, jak i tłuszczów oraz energii. Autor sam osobiście określa swoją dietę jako niskobiałkową, niskowęglowodanową i wysokotłuszczową, podając, że dla 70 kg mężczyzny wystarcza od 30 do 50 g białka na dobę, jeżeli jest to białko najwyższej jakości.

    Ponieważ u aktywnego fizycznie człowieka zapotrzebowanie na składniki energetyczne jest każdego dnia inne, dr Kwaśniewski przyjmuje słuszną zasadę, że powinniśmy zjadamy tyle, na ile mamy ochotę. Jedyną wytyczną jest uczucie sytości i utrzymanie "złotej proporcji" pomiędzy zjadanymi składnikami oraz spożywanie 0,8 g/kg masy ciała węglowodanów. Prowadzi to do nierozwiązywalnej sprzeczności, ponieważ 0,8 g/kg i proporcja sztywno wyznaczają ilości białek oraz tłuszczów, a jednocześnie należy jeść tyle, na ile ma się ochotę. Stąd wiele osób uparcie twierdzi, że dokładnie przestrzegają zasad diety, podczas kiedy tak naprawdę żywią się wbrew zaleceniom. Natomiast przeciwnicy nieustannie podnoszą argument, że dr Kwaśniewski zaleca za dużo białka, co świadczy o ich kompletnej nieznajomości diety optymalnej.

    Autor szereguje białka, tłuszcze i węglowodany według hierarchii: od najlepszych do najgorszych. W przypadku białek wskaźnikiem jest ich wartość biologiczna (czyli skład aminokwasowy, a ściślej rzecz biorąc duża zawartość aminokwasów egzogennych, których organizm sam nie może wytworzyć). W przypadku tłuszczów jest to ich nasycenie wodorem (im mniej tłuszczów nienasyconych, im twardsze tłuszcze, tym lepsze). W przypadku węglowodanów pierwszeństwo mają cukry złożone nad cukrami prostymi - ze względu na mniejszą szybkość ich wchłaniania.

    W praktyce należy odżywiać się białkiem i tłuszczami zwierzęcymi. Produkty roślinne traktuje się jako źródło węglowodanów, które w niewielkiej ilości są przydatne, aczkolwiek nie są niezbędne.

    fot. Tomasz Trojanowski

    Talerz ilustruje udział energetyczny białek, tłuszczów i węglowodanów w diecie optymalnej. Udział ten wynika ze "złotej proporcji" czyli stosunku B : T : W = 1 : 3 : 0,8 liczonego w gramach, nie w kcal!
    To samo policzone jako udział energetyczny, w procentach wszystkich kcal, wg zasad przyjętych w dietetyce wynosi:
    B:T:W = 11,8 % : 78,5 % : 9,7
    Udział energetyczny białka na poziomie 11,8 % całości energii pożywienia jest całkowicie wystarczający na tradycyjnym żywieniu niskotłuszczowym, wysokowęglowodanowym, gdzie minimalna ilość nie powinna spadać poniżej 7 % dla osób dorosłych.
    Niestety, badania z lat trzydziestych ub. wieku udowadniają, że na żywieniu wysokotłuszczowym zmniejszenie udziału białka w pożywieniu poniżej 20 % całości energii sprzyja powstawaniu zmian miażdżycowych. Jednoczesne niskie spożycie witamin z grupy B nasila te objawy.




    Do powyższych zasad dochodzą jeszcze wytyczne dotyczące ograniczenia ilości spożywanego białka po okresie przebudowy organizmu. Cytujemy w tym wypadku samego autora (Dziennik Zachodni): "Ile białka potrzebuje człowiek, który już dostosował swój organizm w pełni do żywienia optymalnego? Potrzebuje niewiele: 20-30 g/dobę" oraz "Przy żywieniu optymalnym zapotrzebowanie na białko organizmu ludzkiego jest 2-3 razy mniejsze od zapotrzebowania na białko przy innych modelach żywienia i utrzymuje się w granicach 30-40 g dla dorosłego człowieka".
    Istnieje tabelka, w której sam autor porównuje różne diety. Porównuje też ilości BTW w diecie optymalnej w wersji dla średnio chorych i w wersji dla osób już zdrowych. W przypadku pierwszej wynoszą one: B=50 g, T=175 g, W=30 g. W przypadku drugiej (ze zmniejszoną ilością białka dla zdrowych): B=30 g, T=150 g, W=30 g.

    Dieta podzielona została na dwa etapy (co też nie zawsze Autor jednoznacznie artykułuje). Pierwszy etap: przebudowy organizmu, trwający 1-3 miesięcy (w zależności od wieku i stanu zdrowia). Stosuje się wówczas "złotą proporcję".
    Drugi etap: po przebudowie organizmu . Zmniejsza się wówczas ilość zjadanego białka, które - zdaniem autora - nie jest już potrzebne w tak dużej ilości. Czym się wówczas kierować? Z wszystkich tych zasad wynika taki model diety: tłuszczu do syta, węglowodanów 0,8 g na kg masy należnej, białka jak najmniej, jedynie tyle, ile jest niezbędne organizmowi. Energetycznie licząc dla 70 kg nieaktywnego mężczyzny, żeby uzyskać chociaż 2000 kcal na dobę, trzeba by przy zalecanej ilości B=30 g oraz W=30 g zjeść 195 g tłuszczu, co daje proporcję B:T:W=1:6,5:1. Jest to proporcja opisywana przez autora, jako dieta kapłanów egipskich.

    Autor zakłada, że w produktach zjadanych w diecie optymalnej są wszystkie witaminy i sole mineralne potrzebne organizmowi w wystarczającej ilości. Wskazuje na zasadność zjadania przynajmniej 6-ciu żółtek na dobę, które oprócz najlepszego białka dostarczają zarazem wszystkich mikro- i makroskładników.

    Dieta optymalna powstała w epoce preinformatycznej, kiedy nawet kalkulatory nie były powszechne, o komputerach nie wspominając. Jadłospis, który dziś można skalkulować od ręki, dawniej wymagał żmudnych, wielogodzinnych obliczeń, bez gwarancji, że nie nastąpiła gdzieś pomyłka. Ograniczało to znacznie możliwości projektowania jadłospisów i zawężało obliczenia do kilku podstawowych składników pożywienia. Współczesna analiza z pomocą komputera zawartości wielu składników odżywczych w typowej diecie optymalnej wykazuje, że wbrew twierdzeniom autora, występują w niej niedobory witamin z grupy B oraz soli mineralnych, w tym nawet potasu. Również ilości białek 30-50 g są zbyt niskie, ponieważ zostały oszacowane na podstawie normy ilości białek spalanych. W rzeczywistości, żeby organizm mógł wykorzystać w obrocie metabolicznym 40 g białka, w pożywieniu musi być go prawie dwa razy więcej, ponieważ występują ubytki w gotowaniu i trawieniu. Nieporozumieniem jest traktowanie tzw. "kolagenu", czyli skórek i chrząstek, jako szczególnie wartościowych, ponieważ w tych produktach zwierzęcych występują znaczne niedobory kilku aminokwasów egzogennych. Wartość biologiczna takich białek jest rzędu 10%, czyli poniżej wartości białka z truskawek. Wynikająca ze złotej proporcji duża ilość tłuszczu oraz mała białek i węglowodanów powoduje, że dieta jest lekko ketogenna. Osobom przestrzegającym dokładnie proporcji B:T:W=1:3:0,8 w gramach, towarzyszy permanentna ketonuria na 1-2 krzyżyki. Nie jest to szkodliwe, ale stanowi niepotrzebną utratę niewykorzystanej energii z pożywienia. Szkodliwym jest natomiast wieloletni niedobór białek, witamin rozpuszczalnych w wodzie oraz soli mineralnych. Osoby otyłe w przeciągu 5 lat, osoby szczupłe wcześniej, wykorzystują wszystkie zgromadzone rezerwy w organizmie. Mniej więcej po 3-7 latach zaczynają się pojawiać objawy świadczące o niedożywieniu z powodu niedoboru białek, soli mineralnych i niektórych witamin oraz nadmiaru tłuszczu. Pojawia się łamanie w stawach, tłuczenie serca połączone z odczuwaniem gorąca, osłabienie mięśni, ogólne osłabienie, nastroje depresyjne, drażliwość i pogorszenie funkcji intelektualnych. Niskie spożycie witamin z grupy B i białka, w tym metioniny oraz wysokie spożycie tłuszczu sprzyja rozwojowi miażdżycy. Niewielkie przesunięcie akcentów w proporcji likwiduje te objawy. Niestety, podobnie jak ortodoksyjni wegetarianie, dogmatyczni optymalni bezkrytycznie wierzą w swoje zasady. Zmianę postawy utrudnia niskie spożycie białka, które, jak wiemy z badań na poligonach amerykańskich, pogarsza orientację przestrzenną, odporność na stres, krytycyzm, zdolność czytania tekstu ze zrozumieniem, wzmaga drażliwość, agresywność oraz depresję u 70 % osób podatnych na tę chorobę.

    Jan Kwaśniewski w swoich publikacjach szczegółowo omawia wpływ diety na różne jednostki chorobowe. Publikacje te zawierają też wiele, skądinąd ciekawych, ale paranaukowych teorii, że wspomnijmy tu jedynie o reaktorze jądrowym w czasach Mojżesza na pustyni, czy zakodowanej informacji, którą autor otrzymał od prezydenta Stanów Zjednoczonych. Teorie te w połączeniu z sugestiami, że "złotą proporcję" znali przybysze z Kosmosu, stały się dla przedstawicieli nauk ścisłych przedmiotem drwin i podstawą do tego, by nie traktować autora diety optymalnej poważnie.

    Dr Kwaśniewski, jako pierwszy w Polsce rozpropagował na nieprawdopodobnie szeroką skalę podstawy diety niskowęglowodanowej. Sprzedał wielokrotnie więcej swoich książek niż Lutz, Atkins, Mercola razem wzięci. Niedostatki diety optymalnej można było dalej korygować, bowiem poważni naukowcy byli również zainteresowani tym zagadnieniem. Niestety, upór Autora traktującego swoją dietę, jako zamkniętą doskonałość, nieumiejętność współpracy oraz uznawanie naukowców za stado baranów spowodował, że w Polsce zostały zablokowane wszystkie drogi rozwoju dietetyki niskowęglowodanowej. A szkoda!




    .
  • @kula Lis 67 20:52:08
    "Życzę smacznego w piciu tych soków z polerowanych których robak nie je owoców, warzyw dostępnych na rynku naiwny peudoekologu."
    To jest nie fair wobec autora.
    W końcu wszystko co spożywamy może być zchemizowane i szkodliwe dla zdrowia. Nie tylko owoce i warzywa ale również i nabiał, mięso, jaja, ryby itd.
    Jeśli dyskutujemy uczciwie to powinniśmy założyć, że wszystkie produkty podczas produkcji są takie jak Bóg przykazał - naturalne.
    Przecież to mięso w dzisiejszych supermarketach pochodzi z hodowli podczas której stosowane są antybiotyki, hormony a i ważne jest czym takie zwierzęta są karmione (soja...)
  • @Pan podporucznik 00:57:23
    Przekazuje Panu link do mego syna co teraz w Poludniowej Korei Swiata broni.Poznajcie sie , pogadajcie jak wojacy.
    https://www.facebook.com/david.golab.790?fref=pb&hc_location=friends_tab&pnref=friends.all
  • @staszek kieliszek 07:18:33 pzdr!
    Strona jest niedostępna. Kliknięty link mógł być uszkodzony lub strona mogła zostać usunięta.
  • Bez znajomości swoich właściwości ...
    ...stosowanie jakiejkolwiek diety raczej możemy sobie tylko zaszkodzić.

    To co dla jednego typu człowieka jest właściwe dla odmiennego typu będzie szkodliwe

    Osoba o dominującej sile ,,wiatru" a to jedna z 3 sił tworzących 3 listki zarodkowe z których rozwija się cały człowiek jedząc warzywa i inne pokarmy wzmacniające siłę wiatru która i tak jest decydująca i wiedzie takiego człowieka przez życie tak, że można nawet przewidzieć charakter, los i dzieje człowieka doprowadzi do ruiny swoje zdrowie i życie niby robiąc dobre rzeczy.
    W książce ,,Biorytmologia " Małachow omawia Prawidłowe Odżywianie dla każdego typu człowieka a spotkałem, że i dawniej przed nim znali i uprawiali tą widzę.
  • @zadziwiony 17:15:13 Prawidłowe odżywianie
    Prawidłowe odżywianie to takie, kiedy po zjedzeniu mamy WIĘCEJ a nie....
    ...mniej energii.
    Tylko 2 książki znam, reszta to ,,śmiecie"

    1 Najprostsza, najnowsze odkrycia ,,Co z czym? Czyli prawidłowe
    łączenie pokarmów Ii J Dryes
    Autorzy prowadzą klinikę gdzie lecza ludzi prawidłowym odżywianiem
    się
    WSZYSTKO dobrze napisane o łączeniu pokarmów w prosty sposób
    umożliwiający stosowanie w codziennym życiu, oprócz 1 błędu:
    błędnego wskazywania, że popijanie jedzenia jest prawidłowe :)
    2 Małachow, najstarsze poszukiwania Prawidłowe odżywianie oraz
    Biorytmologia bo bez tego, bez poznania jakim typem człowieka się
    jest i co WSPIERA W NAS ŻYCIE I ZDROWIE a co degeneruje, bo bez
    odkrycia i zrozumienia tego raczej będziemy sobie szkodzili myśląc, że
    oto zdrowo się odżywiam.
    3 Wszystkie, ale to WSZYSTKIE książki Małachowa w których nie MA
    decydujących błędów.
    ZAPEWNIA TO I WYSTARCZA do prawidłowego czyli zgodnego z zasadami pracy i funkcjonowania organizmu człowieka odżywiania się.

    Oprócz tego NIC więcej ani NIC INNEGO NIE MA
    Czytelniku drogę znasz, więc wybór należy do Ciebie,
    WYBIERZ ZYCIE a nie ŚMIERĆ
  • @andrzejw "To co dla jednego typu człowieka jest właściwe dla odmiennego typu będzie szkodliwe". Czy widziałeś kiedykolwiek, by
    .
    zwierzęta tego samego rodzaju miały inny jadłospis?


    Czy jedne pszczoły zbierają naktar, adrugie spijają krew?



    Czy lwy, orły sokoły, krokodyle, orki, anakondy, ...., też mają różne diety od swoich pobratymców?


    Czy jak rybak łowi ryby, to idzie z jabłkami na wegetariańskie szczupaki, pstrągi,,,, czy rekiny?


    Chodowałeś kiedyś zwieżęta, na przykład lisy?

    Skąd byś wiedział, które potrzebują "grzybek himalajski", albo rumianek?


    Czy jednego ze swoich koi karmił byś nutriami i zającami?


    ____________________________



    NAWET ROŚLINY TEGO SAMEGO GATUNKU WYMAGAJĄ ZIEMI O TYM SAMYM (JEDNAKOWYM) SKŁADZIE CHEMICZNYM i kilimatu ! ! !


    Stwórca rozgniewał się na Adama i Ewę za to że, zażerali się owocami co Szatan ich te witaminy namówił !!!



    To ROLNIK Kain zaSZLACHT(a)OWAŁ swojego brata, PASTERZA Abla ! !



    To Sam Stwórca nie był zadwolony z darów Kaina (płody rolne), natomiast Bardzo Spodobały się Stwórcy dary Abla, który dał mu Owieczki i inne Zwierzęta !!!




    W Warszawie za okupacji hitlerowskiej i bolszewickiej, za przemyt rombanki (Mięsa!!!) strzelali ci orędownicy opieki socjalnej ludziom, (Polakom) w tył głowy.




    Za PRLu, nawet o kości trzeba było się zabijać.




    A dziś, nie dość, że handel mięsem całkowicie kontrolują, to jeszcze je zatruwają i dodatkowo sieją zmasowaną propagandę, że produkty pochodzenia zwierzęcego są dla człowieka szkodliwe !!!!



    Szkoda więcej słów.



    Czcesz być ŁOWCĄ, czy wolisz być ŁOWIONYM ???




    Czcesz być Zjadaczem, czy wolisz być zjadany ?????




    Czcesz być MYŚLI-WYM, czy wolisz być BEZMYŚLNĄ pieczenią na grylu?




    --------------------------- Jabłka, marchewka, szczypiorek i różne inne egzotyczne listki, odebrały ludzio rozum ! ! !




    Ludzie zamienili się w MAŁPY !!! Wiec ELITY mają na kogo polować !!!





    .
  • @Robik, smakosz potasu, żelaza i koneser wielorakiego zioła.
    .


    https://i.pinimg.com/736x/f4/74/86/f47486b7475e66e8996e08e629d7ce5f--early-humans-walks.jpg



    .
  • @Krystyna Trzcińska 09:18:38
    Czy uważasz, że Eskimosi powinni mieć tę samą dietę jak Pigmeje?
  • @Robik, Nie dokładnie rozumiem "(czy) Eskimosi powinni mieć tę samą dietę jak Pigmeje?"
    .

    Na pewno, nie poleciłbym Eskimosowi przejść na dietę zwierząt tropikalnych i nie uczyłbym ich polować na słonie, małpy, ..., czy okapi !! :)


    Jak również nie zaleciłbym Pigmejowi przejść na dietę składajacą się ze SŁONI MORSKICH (fok), reniferów, łosi czy proponował im do łowienie łososi czy innych ryb w zamarźnieych rzekach.


    Człowiek, tak jak i pies, przeżuca się na kartofle kraszone resztkami po mięsie, tylko w tedy jak mu jego pan nic lepszego nie zaoferuje i oszukując, bądź zmuszjąc głodem, wyćwiczy go do zachwycania się jabłkami :)



    W dziewiczych lasach, ani stepach/preriach nie ma sadów, ogrodów ani innych zjadliwych (mało trujących) roślin, którymi w czsie głodu moża na dłuższą metę odżywiać się bez zdrowotnych konsekwencji.


    Stotąd ludzie w każdym klimacie, pędzą woły, krowy, renifery, kozy, świnie, owce, barany, zające, .....

    Również chodują kaczki, gęsi, kury, indyki, ..... szukają jaj różnego ptactwa i gadziny.


    Łowią ryby, zażerają się ikrą, piją TRAN,


    Jak również zmuszeni, szukają skorupiaków czy w skrajnych przypadkach żrą wszelkiego rodzaju żyjątka.



    W tropikalnych lasac, tam gdzie jest najwięcej roślinności zjadają najwięcej robactwa i larw.



    Gdtby w lasach pod każdą szerokością geograficzną, nie było dostępu do protein pochodzenia zwierzęcego, ludzie tam żyjący musieli by szybko wymrzeć i umierali by pokrzywieni i pokręceni, na wpół normalni i w cierpieniach.



    Do rozwoju układu nerwowego, i zdrowej psychiki człowieka, TŁUSZCZE ZWIERZĘCE są NIEZASTĄPIONE - NIEZBĘDNE DO ŻYCIA !!


    TYLKO GATUNKI NAJWYŻCZEGO RZĘDU POLUJĄ ŚWIADOMIE, BY ZAJADAJADAĆ SIĘ WĄTRÓBKĄ.

    Wśród wilków, jest to przywilej zarezerwowany, tylko dla obecego przewodnika stada?


    U ludzi jest tak samo.

    Tylko najbogatrze elity stać, na zakup najleprzych kąsków mięsa i na masło !!


    Dziada karmią roślinnymi tłuszczami - olejami i MARGARYNĄ.

    Dlaczego??



    O drogich restałracjach nie będę wspominał.



    Są tlko dwie diety, roslinna i zwierzęca i każde stwożenie ma swój program i bez jeśli nie ma "uczonych" PROFESORÓW to doskonale, z pożytkiem dla siebie, INSTYKTOWNIE ten "program" wykonuje.



    PROFESOROWIE-KAPANI (Szatan) postanowili całkowicie zająć miejsce Stwórcy i zaczęli bawić się w boga.


    Robią to w każdej dziedzinie życia.


    Skutki sa widoczne gołym okiem na każdym kroku i w każdej sferze życia.



    Cierpią ludzie, zwierzęta, przyroda, planeta - Ludzkość !!


    NIe ma ani jednej rzeczy którą "NAUKOWCY" wymyślili, która nie ma negatywnych skutków ubocznych lub całkowicie katastrofalnych dla wszelkiego życia na Ziemi !!!!



    Reszty każdy musi się sam dokopywać - PROFESOROWIE NIE SĄ OD UŚWIADAMIANIA, TYLKO OD UKRYWANIA WIEDZY - OSZUKIWANIA.



    Wiedza to POTĘGA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Nikt jej nie chce utracić i dobrowolnie jej nie odda, ani się nią nie podzieli !!!!!!!!!!!!!!!!!!





    .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031